Bajka o Kasi, która nie wiedziała jak ważne jest  wywołanie zainteresowania marką zanim zaczniesz inwestować w logo czy stronę.

W pewnym mieście za górami, za lasami mieszkała Kasia. Kasia miała trójkę dzieci i choć zainwestowała lata w edukację, tak naprawdę utknęła zaraz po studiach w korpo. Pracowała na targetach, deadlineach i KPI- ach, a w tym czasie jej córka, potem dwóch synów zaczęło raczkować, wypowiedziało pierwsze słowa i nie było to „mama”, zjedli pierwszą zupkę, wykorzystali pierwszy raz nocniczek….I tak ominęło ją wszystko to, co zakładając rodzinę chciała widzieć, czego chciała być aktywną częścią. Czasami przychodząc z pracy umordowana po całym dniu wyścigu szczurów, obiecywała sobie, że przy następnym dziecku już tak nie będzie, że znajdzie sposób na to, żeby zostać w domu i ze łzami w oczach witać pierwszy ząbek, wyciągać ramiona do chybotającego się na nóżkach bobasa, który nagle ruszy spod sofy w stronę stołu, do mamy. Płakała do poduszki, miała marzenia, ale bała się je zrealizować. Gdy na świat przyszedł Antoni, trzeci syn, Kasia postanowiła porzucić targety i kejpiaje, założyła firmę. Jako doświadczona mama przecież już wiedziała czego poszukują mamy i czego pragną dzieci. Tak zaczęła się jej bajka.  

Biznes, jak wszystko co robimy i chcemy mieć określone wyniki, trzeba przygotować strategicznie. Powstał 45 stronicowy biznes plan. Kasia stwierdziła, że będzie sprzedawać jakościowe ubranka ekologiczne. Kasia…zaczęła od tego, że zleciła zaprojektowanie loga. Było piękne, wkrótce wzięła kredyt i powstała strona. Też piękna, stylowa, ze sklepem na stronie startowej. Kasia była taka podekscytowana, myśląc, że teraz to już tylko realizacja targetu i praca, praca, że będzie dobrze. Mijały miesiące, dwa, trzy. Biznes notował straty, a Kasia znowu płakała w poduszkę. Czego nie zrobiła Kasia?

1. Nie pomyślała dobrze o swoim produkcie. Czy był odpowiednio nowatorski, kreatywny, czy rzeczywiście wyróżniał się w tłumie? Jeśli nie, to co takiego oferowała Kasia, żeby przyciągnąć klientów właśnie do siebie? W jaki sposób jej produkt zmieniał myślenie mam? Lub co mogła zaproponować Kasia, czego nie robili już inni? Kasia sama nie wiedziała, że mogła powiedzieć nieco więcej o ekologii i zaprosić ludzi do współtworzenia firmy, choćby poprzez polecanie innym, czy sugerowanie, które produkty podobają im się najbardziej. Kasia nie stworzyła wokół eko ubranek żadnej historii, za to zadbała o bezpieczne bramki płatności i uroczy design strony.

  1. Nie podkreśliła eko aspektu swojego produktu

    , nie wyjaśniła dlaczego ekologiczna produkcja jest ważna i że nie jest tylko kwestią mody, a wpływa na każdego z nas. Nie odrobiła lekcji, nie przedstawiła problemu i jego rozwiązania. Nie pokazała jak czują się dzieci i ich rodzice dzięki tym właśnie ubrankom. Zamiast na historii, skupiła się jedynie na cechach swoich produktów, które z założenia nie są aż tak istotne w przypadku wielu konkurencyjnych, podobnych do siebie przedmiotów. Nie nawiązała do wartości, które były ważne dla rodziców dzieci, ani problemu, który pojawia się jak eko ubranek dziecię nie używa, ile substancji w małe ciałko wnika i jak powolnie truje nasze dzieci. Nie zapytała mam, „czy zdrowie Twojego dziecka nie jest dla Ciebie najważniejsze? Czy wiesz ile w standardowym ubranku znajdziesz toksycznych substancji? Gdybyś miała wybór, co byś zrobiła? Kupiła dziecku eko ubranko, które jest bezpieczne, czy z niepewnego źródła?” Nie stworzyła w umysłach rodziców zainteresowania, bo nie miała na to czasu, poświęcała każdy wieczór na opis nowych produktów w swoim perfekcyjnie działającym, niesprzedającym sklepie.

  2. Nie dotarła do blogerów, influencerów, partnerów

    , którzy pokazaliby jej pomysł, historię i produkt swoim odbiorcom. Projektując biznes, nie wysłała kilku ubranek tym, którzy mogli jej pomóc. Nie uznała tej inwestycji za konieczną, bo przecież nie będzie rozdawać drogich ciuchów. Nie sprawdziła sklepów konkurencji, ocen na Amazonie i nie spisała sobie listy ludzi, którzy mogliby jej pomóc w promowaniu produktów. Jak myślisz, co się stało? Zamiast wysłać kilka ubranek do odpowiednich osób, wykupiła drogą reklamę w lokalnej prasie i Google Ads bo wszyscy ją namawiali. Zabrała sobie sprawczość, szukała magicznej różdżki. Dalej nie było wyników. Choć mówili, że blogerom wysyła się ciuchy, to sprawdziła cenniki gwiazd i nie było jej na to stać. Nie zorientowała się bowiem, że jej grupa docelowa słucha innych influencerek niż Chodakowska i one być może mają inne cenniki lub z sympatii i dla idei zgodzą się promować eko ubranka na swoich kanałach.

  3. Kasia nie zaanonsowała powstania swojej firmy

    , nie zrobiła wokół tegoż wydarzenia żadnego szumu. W zasadzie to się trochę wstydziła i chciała sobie zostawić ścieżkę powrotu do korporacji, nie zrobiła nawet eventu na Facebooku i nie poprosiła znajomych o wsparcie. Nie podsycała atmosfery wokół powstania marki, nie mówiła nawet nigdy o ekologii, w sumie to na Facebooku zamieszczała tylko zdjęcia z dziećmi, np. kąpiącymi się w basenie, czy budującymi zamek z piasku. Nie zrobiła też premiery produktów w swojej lokalnej społeczności, bo się wstydziła, jest zamknięta i nie chciała się przechwalać, ani pokazywać jako ktoś inny niż ją pamiętano. W końcu jej sąsiadami są prawnicy i lekarze, a nie jakieś mamy handlujące koszulkami. Jej koleżanka natomiast tydzień później ogłosiła, że założyła biznes i już nie jest lekarką, a otwiera budkę ze zdrowymi sokami. Rozdawała je za darmo pierwszego dnia, utworzyła event na Facebooku, kilka miesięcy opowiadała wszędzie o wartości świeżo wyciskanych soków, w lokalnej prasie umieściła artykuł ekspercki i łatwo przyswajalnych witaminach i wygodzie wynikającej z lokalnego dostawcy witamin w najczystszej ich formie. W dzień po otwarciu, zwrócił jej się cały koszt inwestycji w darmowe produkty na promocję, po tygodniu miała już pieniądze na czynsz i pierwszą propozycję współpracy ze znaną siecią zdrowej żywności. Jak myślisz, jaki błąd popełniła Kasia?

  4. Sprowadziła ubranka zanim je sprzedała

    i umieściła je zamiast na półkach w sklepie, to na pólkach internetowych łączy. Nie nagłośniła sprawy, nie pytała ludzi o zdanie, nie pytała jakie ubranka się podobają. Podjęła decyzję zupełnie sama, bo przecież ona wie najlepiej co będzie się podobać. Nie wpadła na pomysł, że jeśli pokaże i zapyta, to może mieć zamówienia zanim fizycznie otrzyma ubranka do magazynu. Może mieć opłacone zamówienia jak jeszcze nie zrobi logotypu czy perfekcyjnej strony internetowej. Wszystkie działania, tj. rozmowy z potencjalnymi klientami mogła podjąć zanim zainwestowała w produkty. Coraz bardziej popularne stał się bowiem system pre-order. Kasia nie dała swoim klientom takiej możliwości i nie stworzyła sobie okazji do opowiedzenia swojej historii długo przed tym, zanim wypuściła na rynek swoje produkty. Nie zasiała także ziarna zainteresowania, poruszając temat ekologii i szkodliwości toksycznych materiałów na ludzkie zdrowie, nie mówiąc nawet, że ma zamiar na tej historii bazować swój biznes.

  5. Nie stworzyła przyciągającej strony landingowej,

    która oferowała rodzicom za darmo kawałek doświadczenia z marką, choćby pisany raport o tym co zawierają standardowe ubranka i jak te substancje mogą wpływać na zdrowie naszych dzieci. Nie poprosiła też ludzi, żeby dzielili się tą informacją wszędzie, gdzie się da.

  6. Kasia lubi bezpieczne życie, dobrze czuła się w zadaniach, które narzucali jej szefowie. Nie mogła się wybijać i wykazywać nadmierną pomysłowość. Zabrakło tej kreatywności także wtedy, kiedy zechciała poprowadzić swój biznes.

    Czy można zrobić coś więcej?- pytała Kasia. Można. Ania wtedy, kiedy Kasia instruowała grafika jak ma wykonać logo, skorzystała z możliwości crowfundingu. Nie miała w głowie nawet pozyskania funduszy. Wykorzystała jednak tą drogę na to, żeby jak najwięcej ludzi dowiedziało się, że powstaje bar z sokami. Mądre, prawda? W tym samym czasie zdobyła kontakt do TV i wystąpiła jako ekspert od zdrowego żywienia. Nie było osoby na jej liście znajomych, która nie dała choć „lajka” lub nie skomentowała. Wszyscy mieli poczucie, że Ania nie tylko jest ekspertem, ale że robi coś dla innych i występuje w TV, a ja ją znam osobiście.

  7. Kasia uważała, że ubranka są tak oczywistym przedmiotem użytku, że nie pokusiła się o zrobienie video. Miała szansę pokazać jak przyjemnie nosi się ekologiczne ubranka, jak dziecko z gładką skórą bez żadnych plam wesoło raczkuje w stronę mamy. Nie zdecydowała się nagrać video o szkodliwych substancjach bo nie lubi występować przed kamerą, poza tym myślała, że o ubranka mają być gwiazdą, nie ona. Straciła szansę opowiedzenia swojej historii, swojego „dlaczego” i zarazić inne mamy jej pasją do ekologii.

  8. Kasia nie była nigdy zbyt aktywna na Facebooku, nie ma konta na Instagramie, ani na Twitterze.

    Nie dowiedziała się jak używać tych platform dla biznesu. Nie zainwestowała kilku groszy w reklamę na Facebooku, czy Instagramie. Nie uważała, że sponsorowana wiadomość, ukazująca się na wallu może wzbudzić zainteresowanie. Nie uważała, że nawiązanie relacji z ludźmi, których pasjonuje ekologia na Twitterze, może realnie przełożyć się na biznes i dodatkowo otworzyć jej ścieżki partnerskie. Nie zainwestowała czasu w przyjemne zdjęcia dzieci w ubrankach bo wydawało jej się to zbędnym wydatkiem, nie miała więc czego umieścić na Instagramie.

  9. Nie zbudowała żadnej listy mailingowej

    bo stwierdziła, że nie ma to sensu. Nie miała wiec okazji ani do kontaktu mailowego z ofertami, ani wydarzeniami dotyczącymi firmy, ani nawet do zaproszenia mam do współkreowania portfolio jej produktów.

  10. Nie mówiła o tym co robi, gdzie bywa, jakie kroki milowe osiągnęła i nie nawiązała kontaktów z lokalną prasą. Przy okazji zapomniała o tym, że jej głównym celem jest ekologia i zdrowie dzieci. Nie wspomniała o odpowiedzialności społecznej. Straciła szansę na komunikację marketingową swojej marki w kontekście bardzo popularnych problemów i nie pozyskała zainteresowania tych, którym te tematy są bliskie.

  11. Kasia nie wiedziała, że żeby o produkcie usłyszeli ludzie, trzeba o nim i o historii z nim związanej pisać wszędzie i zawsze.

    Nie tylko jej strona zapadła się w czeluściach Google bo nie prowadziła regularnie bloga i algorytmy stronę ignorowały, ale także klienci nie widzieli nic interesującego poza kilkoma produktami w jej stronie, nie potraktowali jej jak osoby, która dostarcza ciekawych treści, po prostu przestali wchodzić na jej stronę po jednej czy dwóch wizytach.

  12. Kasia nie dotarła do dziennikarzy

    , ani nie wykorzystała do tego baz dziennikarzy, ani Twittera i hashtagów, żeby namierzyć kto akurat interesuje się na danym terenie ekologią. Straciła szansę na duże zasięgi i wyrabianie pozycji eksperta.

Jak myślisz jak mogłabyś pomóc Kasi? Teraz pomyśl o swoim biznesie. Czy czasami nie czujesz się jak Kasia? Każda z nas nią bywa. Czy wiesz co powinnaś zrobić i kiedy?  Jeśli ten tekst Cię zainspirował, daj znać w komentarzu. Pochwal się swoimi technikami na wywołanie zainteresowania swoją marką.

Jeśli nie wiesz jakie działania możesz podjąć, zapisz się na DARMOWĄ 45 minutową konsultację, podczas której zastanowimy się jak mogę Ci pomóc.

Zamów kurs on-line i studiuj w swoim czasie. Najlepsze kursy specjalistów w swoich dziedzinach w jednym miejscu! Zamknij

Pin It on Pinterest

Szeruj

Podziel się postem z przyjaciółmi